Prolog


Szczypta Kultury to blog, który założyłem w styczniu 2007 r. w związku z chęcią pisania i opisywania moich wrażeń i odczuć odnośnie wszelkich tworów szeroko pojętej kultury i sztuki. Od początku istnienia bloga podkreślam, że moje wpisy mają charakter dosyć subiektywny, acz dążę też by jak najobiektywniej oceniać tematy, nad którymi się pastwię. W miarę prowadzenia bloga, mój styl pisania rozwijał się, zdobywając grono czytelników. W kwietniu 2012 r. zdecydowałem się przenieść bloga na platformę Blogger. Wcześniejsza jego postać dostępna jest do wglądu pod adresem: http://szczyptakultury.blog.onet.pl/, gdzie również zapraszam.

Ciastka

środa, 4 września 2013

Cóż ma wspólnego hajs i sztuka? - "Ekonomia w sztuce", MOCAK

Zdecydowanie za rzadko udaję się do muzeów. Zawsze to sobie wypominam. Co innego, oczywiście, liczne wernisaże znajomych z ASP. No ale takie eventy mają w sobie więcej wspólnego ze spotkaniem czysto towarzyskim, niźli z kontemplowaniem sztuki. A czasem warto udać się i porozkminiać drogi myślowe artysty ucieleśnione w formie i treści danego dzieła.
Z taką też motywacją udałem się wczoraj do MOCAK-u (Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie) dodatkowo motywowany faktem, że przecież we wtorki w tej, jak i wielu innych tego typu placówkach, wejście jest za darmo. Ja jestem z Krakowa, więc myślę, że rozumiecie... ;)
No i siłę mego skupienia i gibkość umysłu postanowiłem skupić na wystawie "Ekonomia w sztuce" by ugryźć i zakosztować zagadnień z którymi to ona się mierzy. Ekshibicja wpisuje się cykl realizowany przez muzeum, który ma zestawiać sztukę wraz z najważniejszymi terminami cywilizacyjnymi - jak czytamy na stronie. Póki co zrealizowano dwie wystawy, gdzie sztuka wchodziła w dyskurs, kolejno z historią i ze sportem. Jak to się udało w przypadku zetknięcia z ekonomią?
Pozorny antagonizm tak odległych od siebie pojęć szybko się rozmywa, gdy uświadomimy sobie, że sztuka bez oczywistych relacji z pieniądzem by nie mogła funkcjonować. Wchodząc na wystawę wita nas Joseph Beuys ze swoim hasłem "Kunst = Kapital". Gdy odwracamy głowę widzimy tablicę podobną do tej beuysowej, niemniej otrzymujemy do dyspozycji kredki i możemy wokół flagowego hasła umieszczać swoje treści (domyślacie się pewnie jak różne bzdety ludzie tam wypisują i rysują?). To Liena Bondare i jej odpowiedź na hasło przedstawiciela niemieckiego Fluxusu.
W wielu pracach przewija się ciekawy motyw dotyczący ceny dzieła, za jaką można go nabyć. To na przykład "Kasety" Rafała Bujnowskiego, które sprzedawał na jednej z wystaw z uwzględnieniem ceny promocyjnej za zakup większej ilości. Były to małe płótna pomalowane tak, że wyglądem przypominały kasety VHS. Bujnowski zrobił coś więcej nawet bawiąc się tą formułą. Gdy urodziła mu się córka, namalował serię obrazów przedstawiających lisią skórę i wymieniał je ze znajomymi artystami za ich dzieła, tak aby stworzyć kolekcję, której wartość uposaży córkę na przyszłość. Wspomniana kolekcja jest częścią ekspozycji. Na wystawie "Ekonomia w sztuce" dosyć sporo dzieł zadaje pytanie o zasady określania wartości sztuki. Tej pieniężnej.
Nowy Jork pozbawiony reklam, z pustą przestrzenią w miejscu ich codziennej bytności - to wygląda ciekawie i niesie gorzką świadomość tego jak bardzo jesteśmy bombardowani na co dzień przekazem reklamowym. I jak bardzo do tego przywykliśmy - skądinąd. To przekazuje nam Karolina Kowalska w swojej pracy "Niespodziewane załamanie rynku reklamowego". W podobny nurt tematyczny uderza praca wideo przedstawiająca mapę Rosji zapewniającą się powolutku logotypami międzynarodowych marek.
Tworzywem lub dziełem stają się też same pieniądze. Na wystawie możemy zobaczyć też brytyjski banknot o wartości 10 funtów, na którym zamiast królowej Elżbiety widzimy księżną Dianę i napis "Banksy of England", zdradzający autora. Swoje prace malarskie związane z banknotami prezentuje także m.in. Pola Dwurnik. Sznur szubieniczny obklejony jednodolarówkami (Jota Castro, "Mortgage") jest wdzięcznym dziełem do interpretacji. 
Ale problemy artystów nie są związane jedynie z samymi finansami. W obiegu sztuki są jeszcze dwa niekorzystne ogniwa: kuratorzy i krytycy. Do tego odnoszą się prace The Krasnals (dokładniej ich przywódca - Whielki Krasnal), ukazujące "Fabrykę marzeń" i "Piramidę zwierząt" (oba poniżej):


Widziałem całkiem sporo wystaw w MOCAKu, ale muszę przyznać, że ta jest jedną z ciekawszych na jakie udało mi się do tej pory natrafić. Zaspokoiła moją potrzebę konsumpcji sztuki. Stawia pytania (banalniejsze lub mniej), zaspokaja głód estetyczny, czasem bawi. Jest też, mimo jasno wyklarowanego motywu przewodniego, bardzo zróżnicowana jeśli chodzi o całość ekspozycji. A w najprostszym ujęciu: dostarcza mnóstwa rozrywki po prostu.

Polecam.

Wystawa w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie do 29 września 2013 r.

Zdjęcia: mocak.pl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza